Kolejne konsultacje na temat Zatoki Puckiej

Konsultacje odbyły się 9 stycznia 2013 w Hotelu „Gdynia”. Organizatorem był zespół wykonawców z Instytutu Morskiego. Obecnych było ponad 100 osób.

Z Urzędu Morskiego (Zamawiający) p. Andrzej Cieślak, Kpt. Portu Władysławowo Kazimierz Undro. Z Instytutu Morskiego (Wykonawca) grupa pod kierownictwem dr Lidii Kruk –Dowgiałło (w tym m. in. Monika Michałek, Anna Barańska, Szymon Bzona, Agnieszka Gajda, Paweł Pawlaczyk). Grupa przyszłych recenzentów (zespół jest 5-osobowy), z prof. Krzysztofem Skórą i Bartłomiejem Arciszewskim.

Było sporo osób związanych zawodowo z ekologią (WFŚiGW, RDOŚ, MIR, i sporo innych). Burmistrzowie: z Jastarni Narkowicz, z Pucka Rintz i z Helu Wądołowski, wicewójt Kosakowa Miszewski, bardzo kompetentny przedstawiciel Nadleśnictwa Wejherowo, przedstawiciele służb „ochrony” rybołówstwa (nie zapisałem pełnej nazwy), motorowodniacy, żeglarze, kitesurfingowcy, spora grupa rybaków i przedsiębiorców z Półwyspu i właściciele kempingów, oraz różne organizacje pozarządowe (w tym bardzo aktywna „Nasza Ziemia” z Rewy). Był prawnik Michał Behnke oraz profesor z wydziału Prawa i Administracji UG Kamil Zeidler.

Były media: Radio Gdańsk, Radio Kaszebe, „Żagle” „Jachting” gazety codzienne z Trójmiasta.

Spotkanie trwało ponad 10 godzin! Prowadziła je zawodowa mediatorka Magdalena Grabarczyk-Bródka. Było bardzo nerwowe, chwilami chaotyczne. Mediatorka nie do końca sobie radziła ale nie wiem, czy święty by sobie poradził.
W założeniu miała to być ostatnia konsultacja, potem miały napłynąć uwagi, zostać przeanalizowane i całość przekazana do recenzji. Na początku, Andrzej Cieślak z UMG zapowiedział, że o poruszaniu się po Zatoce nie będzie w ogóle mowy, że będzie odrębne spotkanie na ten temat, dopiero wtedy gdy w Urzędzie Morskim napiszą projekt zarządzenia dyrektora.

Potem było wiele godzin dyskusji i awantur na temat planu dotyczącego obszaru siedliskowego. Najwięcej kontrowersji merytorycznych było co do odtwarzania trzcinowisk (na 50% linii brzegowej istniejących kempingów), przywracanie stanu legalnego zagospodarowania brzegu (tu jeden z naukowców, przez litość nie wymieniam nazwiska, proponował, by przywracać ten stan siłą w obligatoryjnym terminie 5 lat, niezależnie od zakończenia lub nie postępowań sądowych), zakazów inwestowania, zakazów usuwania kidziny (to jest to co morze wyrzuca na brzeg i zawiera w sobie także różne śmieci oraz cuchnie ale zgodnie z dokumentem Instytutu Morskiego jest cennym siedliskiem).

W szczegóły dyskusji nie warto się zagłębiać, wspomnę tylko o dwóch detalach, którymi zajmowałem się osobiście. Zapis „Eliminacja źródeł zanieczyszczeń pochodzenia rolniczego w zlewni całego obszaru” – oznacza to, że wpływ planu ochrony sięga aż po Strzebielino, Kamień, Szemud. Oczywiście gminy Linia, Luzino, Szemud, Gniewino, Wejherowo, Rumia, Reda nic o tym nie wiedzą. Jest to tym ciekawsze, że nie wiadomo o jakie zanieczyszczenia chodzi, zapewne rolnicy się tym teraz zainteresują.

Pomysł opracowania przez ministerstwo programu i metodyki rejestracji połowów wędkarskich wygląda jak jawny „skok na kasę”. (Już na kutry zawodowe chcą wsadzać kamery z GPS i Internetem albo obserwatorów, tylko brakuje, żeby na każdym jachcie i motorówce zaproponowali jakąś inwigilację).

Najważniejsze było w ósmej godzinie konferencji. Szymon Bzona prezentował wcześniej niewydrukowany materiał na temat obszaru ptasiego. Oczywiście była awantura z powodu niewydrukowania materiału. Sala odmówiła dyskusji. Wynikiem awantury jest decyzja o opublikowaniu tego materiału w poniedziałek 13 stycznia i zwołaniu pod koniec stycznia w UMG jeszcze jednej „ptasiej” konsultacji, co opóźni cały harmonogram.

No i teraz to najważniejsze. W tabelkach były dwie rzeczy:

- zapowiedź oznakowania bojkami 3 kablowej strefy przy ujściach Redy i Płutnicy oraz połowy Ryfu Mew (z podaniem współrzędnych, których nie zanotowałem ale będą dostępne po 13 stycznia) – jako stref „zakazanych”;
- powtórzenie zapisu proponowanego przez dyrektora UM Królikowskiego w grudniu (wraz z uzupełnieniem wprowadzonym na sali) na temat zakazu pływania w ślizgu.

Znikły zapisy z ostatniej publikowanej wersji o ograniczeniu prędkości do 30 węzłów, o limitach i badaniu hałasu podwodnego. Oznacza to, że Urząd Morski stoi na razie twardo przy swoim i jest przeciwny zamknięciu Zatoki.

Podczas całej konferencji nieustannie pojawiały się silne, agresywne i często niemerytoryczne ataki na naukowców. Padały propozycje, by do listy chronionych planem ssaków dopisać człowieka, hasła o wyludnianiu się Półwyspu i Pucka itp. Rybacy i właściciele lub dzierżawcy gruntów są w dużych emocjach, skonfliktowani z wykonawcami i recenzentami, twierdzą, że nie są słuchani i że ich się oszukuje. Prof. Skora i jego ludzie kilkakrotnie sygnalizowali, że w ich recenzji będzie nacisk na konkretność zapisów (żadne: „będzie się dążyć do”, „w miarę możliwości” itp.). Oceniam, że jakość materiałów jest wciąż niedostateczna, a szanse na powszechny kompromis są bliskie zera.

Od 13 stycznia materiały będą dostępne na stronach internetowych Instytutu Morskiego, do końca stycznia odbędą się też zapowiedziane konsultacje w sprawie ograniczenia ruchu na Zatoce Puckiej i na temat części ptasiej, która ma największy wpływ na ograniczenia dla sportów wodnych. Trzeba jednak podkreślić że także część siedliskowa ma istotne znaczenie, na przykład dla kitesurfingowców.

Burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz zaproponował stworzenie grupy „Mężów zaufania”, która monitorowałaby cały dalszy proces decyzyjny. Postanowiono, że wnioskodawca zaprosi po jednym przedstawicielu poszczególnych środowisk do współpracy.

Andrzej Remiszewski

Poprzedni miesiącstyczeń 2014Następny miesiąc
PnWtŚrCzPtSoN
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031

Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych © 2007-2017