Zamknięcie Zatoki Puckiej nie grozi?

Sprawozdanie z konsultacji społecznych odbytych 19 grudnia 2013 r. w Urzędzie Morskim w Gdyni

Motto:

Ochrona przyrody prowadzona w ramach europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000 poprzez realizację zadań ochronnych oraz monitoring stanu zachowania przedmiotów ochrony, zharmonizowana z rozwojem gospodarczym danego obszaru, ma szansę stać się istotnym elementem jego rozwoju. Spowoduje to, że działania ochronne będą akceptowane przez społeczności lokalne. Powyższa "akceptacja" to jeden z najbardziej pożądanych efektów realizacji projektu. Współdziałanie oraz pełne upublicznienie procesu tworzenia planów z pewnością przyczynią się do właściwego zrozumienia istoty ochrony przyrody oraz pozwolą traktować obszary Natura 2000, jako impuls, a nie hamulec rozwoju gospodarczego, stając się sprawnym narzędziem do zarządzania ochroną przyrody w Polsce. Cyt. za stroną GDOŚ.


A jak to było na konsultacjach?

Jak pamiętamy spotkanie zorganizował Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni Andrzej Królikowski, pod wpływem oczekiwań różnych organizacji, w tym Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych.

Na sali było ponad 90 osób, niestety organizatorzy nie przewidzieli prowadzenia listy obecności, zaś wobec fatalnego stanu nagłośnienia trudno było zrozumieć i zanotować nazwiska osób wypowiadających się. Dlatego chciałbym przeprosić osoby lub instytucje pominięte. Obecne były trzy strony: przedstawiciele urzędów, grupa współpracujących z urzędami naukowców i ekologów oraz przedstawiciele „strony społecznej”.

Ze strony urzędów:

Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni Andrzej Królikowski wraz ze swą zastępczynią ds. technicznych Anną Stelmaszyk-Świerczyńską i urzędnikami, Kapitan Portu Władysławowo, w którego jurysdykcji znajduje się akwen Zatoki Puckiej, Kazimierz Undro. Wicemarszałek Pomorski Czesław Elżanowski, Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Hanna Dzikowska.

Ze strony naukowców:

Grupa pracująca na zlecenie Urzędu Morskiego nad planami ochrony Obszarów Natura 2000 z kierująca nią dr Lidią Kruk-Dowgiałło z Instytutu Morskiego w Gdańsku oraz ornitologiem Szymonem Bzoną, Grupa reprezentująca Stację Morską w Helu z prof. Krzysztofem Skórą, który został wybrany w przetargu, jako recenzent planów, jakie opracuje IM.

Ze strony społecznej:

Przedstawiciele organizacji żeglarskich w tym: SAJ, GFŻ, POZŻ, PZŻ i jego związki klasowe, PZMiNW, HOM Puck, MOKSIR Puck, kluby, ośrodki sportowe, szkoły żeglarskie, stowarzyszenia wakeboardowe, narciarzy wodnych, kejciarzy, WOPR, urzędy gmin: Jastarnia (burmistrz), Puck (burmistrz), Kosakowo (wicewójt), Władysławowo, gmina Puck, przedsiębiorcy, armatorzy kutrów wędkarskich, zarządcy portów i przystani.

Były licznie reprezentowane media, zauważyłem: TVP Gdańsk, TVN (24 plus Meteo) i TTM, radio: Gdańsk, ZET, Norda.fm, Plus, TokFM, Kaszebe, gazety: Dziennik Bałtycki, GW Trójmiasto, „Żagle” „Jachting”, portal trojmiasto.pl, no i oczywiście SSI Jerzego Kulińskiego.

Spotkanie otworzył Dyrektor Królikowski, który wyraził zdziwienie poziomem emocji, jaki jest wokół sprawy, przypisał winę za to mediom i zadeklarował po raz pierwszy (powtarzał to w ciągu dnia kilkakrotnie), że jest po stronie użytkowników Zatoki, że zarządzenie porządkowe wydać musi, ale nie ma ono ograniczać działalności gospodarczej, rekreacyjnej i wodniackiej. Co więcej stwierdził, że Urząd nigdy nie miał zamiaru zamykać Zatoki.

Hanna Dzikowska z RDOŚ stwierdziła, że sprawa nie leży w jej kompetencjach i należy do Urzędu Morskiego i także powtórzyła, że nie ma i nie było intencji zamykania Zatoki. (Przypomnijmy, że formalnie wciąż obowiązuje uchwała Sejmiku, podjęta za wiedzą RDOŚ po za zakresem terytorialnym jego kompetencji, a zamykając Zatokę całkowicie dla ruchu na silnikach. Było o tym tutaj,po tej publikacji w SSI temat stał się głośny i zainteresował media oraz szerokie rzesze żeglarskie).

Wicemarszałek Elżanowski pozdrowił zebranych od Marszałka Mieczysława Struka, jako żeglarza i mieszkańca Jastarni. Do problemu się nie ustosunkował, pytany w kuluarach o stosunek do wniosku SAJ (Czytaj tutaj) stwierdził tylko, że „prawnicy analizują temat, ale uchwała będzie musiała być poprawiona”.

Krótkie wprowadzenie ekologów powtórzyło powyższe tezy i zawierało uzasadnienie konieczności wprowadzenia planów ochrony. Następnie Dyrektor Królikowski oddał głos sali. W tej części dyskusji panował spory chaos, część wypowiedzi była niesłyszalna z powodu stanu nagłośnienia.

Rozpoczął Wojciech Brzozowski, przedstawiający się jako zawodnik i trener, mistrz świata i reprezentant PZŻ, powołujący się także na nieobecnych Przemysława Miarczyńskiego I Mateusza Kusznierewicza. Stwierdził, że proponowane przez Urząd Morski ograniczenie do pływania wypornościowego jest nie do przyjęcia dla sportowców i zaproponował limit 30 węzłów oraz używanie radarów policyjnych do egzekwowania tego ograniczenia. Zaproponował też nałożenie na łodzie limitu hałasu i kontrolowanie tego przez UM.

Przedstawiciele SAJ i GFŻ (Andrzej Remiszewski i Eugeniusz Ziółkowski) zakwestionowali celowość wprowadzania ograniczeń w ogóle i oczekiwali przedstawienia naukowych i prawnych uzasadnień dla propozycji ekologów.

Potem było sporo emocjonalnych wystąpień zmierzających do ochrony gospodarczych i rekreacyjnych interesów lokalnych. Przypomniano urzędnikom, że kolejne wersje zapisów zawierały różne propozycje zakazów: od całkowitego zamknięcia Zatoki dla ruchu na silnikach, poprzez ograniczenie prędkości dla wszystkich jednostek do 4 lub 8 węzłów albo wydzielenie stref zakazanych wzdłuż wybrzeża na szerokość kilku kabli. Były więc powody do niepokoju.

Na uwagę zasługują jeszcze dwie sprawy: bardzo silne wystąpienia obu burmistrzów oraz polemika jednego z ekologów z Włodzimierzem Radwanieckim. Ten pierwszy stwierdził, że zakaz pływania na silnikach obowiązuje od 30 lat (!?), wiec teraz częściowy zakaz będzie oznaczał poprawę sytuacji i zarzucił żeglarzom, że łamią prawo. Odpowiedział mu „Radwan” stwierdzając, że idiotyczne prawo nie może być przestrzegane, a on jako trener i wychowawca ma obowiązek w pierwszym rzędzie dbać o życie zawodników.

Wreszcie doszło do prezentacji propozycji Urzędu Morskiego, z których najwyraźniej pracujący dla niego ekologowie nie byli zadowoleni. Oto one:

  1. Obszar proponowany do objęcia zarządzeniem DUM ograniczony jest brzegiem Zatoki Puckiej od miejscowości Rewa do miejscowości Kuźnica zamknięty linią Suchej Rewy (Ryf Mew) stanowiący tzw. Zatokę Pucką Wewnętrzną.
  2. Zatoka Pucka zostaje otwarta dla jednostek z o napędzie żaglowym, motorowym i ręcznym.
  3. Rejony ujść: rzeki Płutnicy i rzeki Redy oraz strefa wzdłuż połowy Suchej Rewy, obszary szczególnie cenne ze względów przyrodniczych, stanowiące ok. 1% powierzchni Zatoki Puckiej, podlegać będą ograniczeniu w dostępie wszelkich jednostek.
  4. Dopuszcza się na Zatoce Puckiej ruch jednostek o napędzie motorowym. Dozwolone są prędkości dla pływania w stanie wypornościowym. To znaczy, że nie dopuszcza się pływania jednostek motorowych z prędkościami powodującymi przejście w ślizg. Ograniczenie nie dotyczy działań w stanie zagrożenia życia i uprawnionych służb wykonujących zadania.
  5. Legalna działalność rybacka nie podlega ograniczeniu
.

W dyskusji pojawiły się kontrowersje:

Co do punktu pierwszego: Grupa motorowodniaków proponowała by wyłączyć z ograniczeń fragment zatoki wewnątrz rewskiego Szpyrku, tak, by można było pływać ślizgowo od slipów w Rewie, do Głębinki. Postulat został odrzucony, granice Obszaru Natura 2000 zgłoszone do UE są nienaruszalne. (A swoją drogą, jak państwo polskie zgłaszało ten 1000 obszarów w całym kraju bez konsultacji społecznych?). Ponadto te kilkaset metrów os slipów do Głębinki można przepłynąć wypornościowo. Tu Szymon Bzona stwierdził, że gdyby ustąpić, to ślizgi „będą wpadać w rezerwat Beka”.

Punkt drugi nie wzbudził kontrowersji, okrzyku: „A co z rowerami wodnymi, które mają napęd nożny?” nikt z decydentów nie usłyszał.

Punkt trzeci: sprecyzowano, że akweny zamknięte zostaną oznakowane bojami. Ani UM ani ekologowie nie potrafili lub nie chcieli pokazać, jakie to będą obszary. Na pytanie: „Które pół Ryfu Mew – wzdłuż czy w poprzek, prawe, czy lewe?” padła odpowiedź, ze będzie to dokładnie pół. Przy okazji zakwestionowano używanie „dziwacznego nazewnictwa”, typu Sucha Rewa, czy Zalew Pucki, postulując użycie nazw znajdujących się na polskich mapach morskich.

Punkt czwarty wzbudził najwięcej kontrowersji. Stawiano Urzędowi zarzut, ze pływanie wypornościowe oznacza czasem większą falę, więcej hałasu. Szymon Bzona stwierdził, że dla ptaków nie jest problemem fala i hałas, lecz prędkość ruchu i mała odległość. Męczony przez salę o uzasadnienie ograniczeń (wspaniała polemika Eugeniusza Ziółkowskiego) w końcu stwierdził, że prawdziwą przyczyną ograniczenia jest plan zniechęcenia wodniaków do korzystania z Zatoki wewnętrznej, tak by wzrost ruchu turystycznego został zahamowany.

Dalej trwała dyskusja o osłonie regat i szkolenia. Polemizowano między innymi z wizją pijanego skuterowca. Z drugiej strony zastępca wójta Gminy Kosakowo wnioskował, by ze względów bezpieczeństwa zakazać pływania skuterów w rejonie plaż. Szymon Bzona przyznał, że nie zdawał sobie sprawy ze znaczenia pływania w ślizgu dla szkolenia sportowego żeglarzy. Ograniczenie prędkości liczbowe jest nie do wyegzekwowania, natomiast zdaniem administracji morskiej fakt płynięcia w ślizgu jest łatwy do stwierdzenia i udokumentowania fotograficznego.

Urząd Morski zaproponował zmianę zapisu punktu czwartego. Propozycja brzmi, by dodać na końcu także wyłączenie oznakowanych i zgłoszonych do Kapitanatu łodzi zabezpieczających szkolenia, zawody i treningi.

Kolejna kontrowersja dotyczyła wakeboardzistów oraz narciarzy wodnych, którzy twierdzili, że podobnie jak dla skuterów wodnych warunki na wewnętrznej części Zatoki są lepsze i bezpieczniejsze, niż za części zewnętrznej. Ekologowie wyraźnie sygnalizowali, że chodzi o wyłączenie sportów motorowych z obszaru Natura 2000.

W punkcie piątym Urząd Morski nie wyjaśnił, ani nie przyjął postulatu doprecyzowania, że „działalność rybacka”, to nie tylko profesjonalne rybołówstwo, ale także wędkarstwo morskie, zarówno uprawiane na „jachtach komercyjnych”, jak i całkiem indywidualnie.

Nastąpiły dwie bardzo ważne wypowiedzi o charakterze prawnym:

Profesor Krzysztof Skóra uświadomił wszystkim obecnym, że praca nad zarządzeniem Dyrektora UM, to tylko jedna płaszczyzna. Plany ochrony przechodzą poprzez RDOŚ do DGOŚ, potem do Ministerstwa Środowiska, które zatwierdza je po uzgodnieniach międzyresortowych. Oznacza to, że nawet, jeśli Dyrektor UM wyda mądre zarządzenia, to jest jeszcze tysiąc możliwości wprowadzenia rygorów.

Prawnik, specjalista od prawa ochrony środowiska, Michał Behnke, polemizował z tezą o nadrzędności interesu gospodarczego. Zasygnalizował, że Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości zawsze uchyla decyzje oparte o „nadrzędny interes gospodarczy”. Dość obszernie tłumaczył, kiedy ten nadrzędny interes gospodarczy może dominować. Dotyczy to pojedynczych decyzji inwestycyjnych, dla których nie istnieje rozsądna alternatywa i pod warunkiem dokonania kompensaty w środowisku. Ostrzegł, ze w przypadku planów ochrony powoływać się na to nie można.

Niestety nie mogłem zapytać, jak to się ma do zapisu art. 2.3 Dyrektywy Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 r. w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory, który stanowi: 3. Środki podejmowane zgodnie z niniejszą dyrektywą uwzględniają wymogi gospodarcze, społeczne i kulturowe oraz cechy regionalne i lokalne.

Na koniec Urząd Morski zaprezentował scenariusz dalszych prac:

W poniedziałek, 23 grudnia, na stronie Urzędu Morskiego, albo Instytutu Morskiego, pojawią się kolejne propozycje, uwzględniające konsultacje z 19. Do końca roku można zgłaszać uwagi. Kolejne konsultacje odbędą się 9 stycznia w hotelu „Gdynia”, o godz. 0900. Do końca stycznia przyjmowane będą uwagi do projektu. Do 1 marca ma być gotowa ostateczna wersja, która przez kolejne dwa miesiące będzie poddawana recenzji. Potem nastąpią kolejne poprawki tak, że ostatecznej wersji powinniśmy się spodziewać w połowie czerwca.

Podsumowując: Urząd Morski twardo deklaruje, że jest sojusznikiem żeglarzy. To bardzo cieszy, wierzymy w profesjonalizm administracji morskiej, która co więcej, będzie potem skazana na wykonywanie tego prawa. Proces jego tworzenia będzie jednak długi i oznacza to, iż mobilizacja społeczna musi trwać. Ponadto wymaga uchylenia na obszarze Zatoki sławetna uchwała Sejmiku. I o to należy zabiegać.

Andrzej Colonel Remiszewski

Poprzedni miesiącgrudzień 2013Następny miesiąc
PnWtŚrCzPtSoN
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031

Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych © 2007-2017